Witamy na oficjalnej stronie stronie poświęconej największej, europejskiej radiostacji wraz z najwyższym masztem świata w latach 1974 - 1991. Zawarte materiały mają charakter edukacyjny i popularyzatorski i są jedynymi autoryzowanymi. Kopiowanie bez wiedzy jest zabronione

Inż Witold Czowgan - 20 lat pózniej


 

Rozdziały: | Kilka słów o mnie | Na radiostacji | Wokół masztu | Katastrofa masztu | Racjonalizacja | 23 rocznica | Mój finał | Ostatnie pożegnanie |

| 20 lat pózniej |

 

 

Minęło grubo ponad 20 lat od zamknięcia radiostacji, wspomnienia które pozostały z jednej strony powodują rozczarowanie wobec utraty wspaniałego ""Flagowego obiektu Polskiej Radiofonii" a z drugiej strony satysfakcję, poczucie dobrze spełnionego obowiązku że jednak wiele zrobiono dla jego ocalenia. Rozbudzają się też szeroko pojęte emocje zarówno pośród byłych pracowników jak i tych wszystkich którzy wspominają działalność tego ośrodka. Na łamach naszego forum przewija się wielowątkowa dyskusja odnośnie stanu radiostacji w chwili katastrofy masztu, podejmowana jest tematyka za i przeciw odbudowie takiego czy innego masztu, wychodzą na światło dzienne szczegóły które dawniej umykały uwadze.

 

W tej wymianie poglądów zabrakło trochę tego co istotne. Jak wiadomo sam Witold Czowgan nie był zbytnio zasmucony faktem ......."że na horyzoncie nie ma masztu". Twierdził że los podarował nam długą przerwę konserwacyjną i trzeba to wykorzystać, oczywiście tak się stało. Pan Witold co oznajmiał to robił. Dziś po prawie 30-tu latach można z pełną satysfakcją podsumować ten okres jako czas pewnej przemiany technologicznej ośrodka dokonanej rękami Pana Witolda. Nie patrzył na procedury zamówień publicznych, przetargi, badania, wdrożenia itd. Po prostu wraz z zespołem fachowców dokonywał niemożliwego, był jednostką konstrukcyjną i zespołem produkcyjnym. Z tego okresu pochodzi najwięcej konstrukcji do zastosowania "od zaraz" na obiekcie, nieustannie dochodziło do wielu ulepszeń układowych o których już wiedzieli od dawna inżynierowie z Brown-Boveri. Być może nie znalazł większego zainteresowania jako osoba wszechstronna ze strony władz zjednoczenia, nieraz doszło upomnienie odnośnie samodzielnej budowy czegoś bez uzgodnienia. Dziś Pana Witolda już nie ma pośród nas ale jego Duch wciąż jest. Tak samo obecne są dzisiaj jego odręczne zapiski które zachwycają polotem, śmiałością konstrukcji na poziomie inżynierskim. Likwidacja obiektu przekreśliła doszczętnie już wdrożone projekty, dalsze plany nie weszły w faze realizacji. Warto przypomnieć dla potomnych co już zostało zrobione.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

>> powrót